Little Hungry Lady

Blog o zdrowiu i zdrowym żywieniu oraz szybkim gotowaniu

Suplementy diety – kiedy warto je brać i jakie wybierać?

Tak – znowu będzie o antyoksydantach czyli przeciwutleniaczach. To dzięki nim organizm jest w stanie walczyć z nieustannie atakującymi nasze komórki wolnymi rodnikami. Brzmi to jak jakieś science-fiction o mikrobach ale niestety – tu nad happy end’em trzeba mocno pracować i to codziennie. Pisałam Wam już o naturalnych produktach, które są dobrymi nośnikami antyoksydantów. Tym razem opowiem Wam kiedy warto brać suplementy diety.

NIE dla tabletek na wszystko 

Nie jestem zwolennikiem faszerowania się tabletkami. Tak jest teraz. Ale jeszcze pięć lat temu miałam ksywkę „pani apteka” bo w torebce nosiłam witaminy i pigułki na wszystko. Na ból głowy, ból brzucha, wzdęcia, biegunki, zaparcia. Takie problemy towarzyszyły mi od dzieciństwa, aż pewnego dnia ustąpiły. No może nie tak od razu – ale wiem dokładnie, wraz z jakimi zmianami w moim żywieniu, nastąpiła poprawa samopoczucie.

Wszystko zmieniło się od kiedy porzuciłam mięso i bardzo mocno ograniczyłam nabiał (sery, mleko, jogurty) oraz pszenicę. Robiłam to stopniowo. Wraz z pożegnaniem się z mięsem zakończyły się migrenowe bóle głowy – dziwne? A tak właśnie się stało. Pamiętam nawet rady jednej znajomej dietetyczki, która wmówiła mi, że powinnam jeść więcej czerwonego mięsa. Bo pewnie mam za mało żelaza. A jednak wyszło zupełnie inaczej. Do tego wraz z ograniczeniem jedzenia nabiału i pszenicy zakończyły się bóle brzucha i wzdęcia. Ha – od razu życie stało się bardziej przyjemne.

Rozwieję tu Wasze wątpliwości – nie mam celiakii a laktoza przeszkadza mi wyłącznie w mleku i śmietanie. Choć dziwne jest to, że po lodach naturalnych nie występują u mnie żadne problemy z trawienie. Zwalam winę na chemiczne dodatki, które producenci dorzucają nam do jedzenia. Żeby poprawić jego trwałość, smak i wydłużyć terminy przydatności do spożycia.

.

Kiedy brać suplementy diety?

Nie odżegnuję się od farmakologicznych wspomagaczy. I mam ku temu kilka powodów:

Suplementacja nie tylko zimą

  • Dzisiejsze owoce i warzywa nie mają już tylu witamin co kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Rośliny czerpią minerały z ziemi i to od jej jakości zależy zawartość witamin, antyoksydantów i właśnie minerałów w roślinie. Nie spodziewajcie się, że warzywa i owoce sadzone w szklarniach, na sztucznych podkładach, dostarczą Wam odpowiednie ilości cennych wartości spożywczych. Te sadzone na polach i opryskiwane chemią też nie będą dobrym nośnikiem składników odżywczych,
  • Warto sięgać po suplementy również wtedy, kiedy macie mało urozmaiconą dietę. Tak jest często zimą, kiedy brakuje świeżych, lokalnych owoców i warzyw. Każda monotonna dieta zwiększa ryzyko niedoborów potrzebnych nam minerałów czy witamin. Oczywiście suplementy NIGDY NIE ZASTĄPIĄ urozmaiconego i tym samym wartościowego posiłku,
  • Są witaminy, które nie występują w roślinach i owocach (albo znajdują się tam z znikomych ilościach) a są nam niezbędne do życia w zdrowiu. Należą do nich witamina D oraz B12. Owszem – wit. D możemy metabolizować ze słońca. W Polsce odpowiednie nasłonecznienie występuje od połowy czerwca do połowy września. Do tego konieczne jest siedzenie na słońcu codziennie, przez minimum 15 minut, w godzinach od 11:00 do 15:00. Dla mnie jest to nierealne. Witamina D znajduje się również w mleku, jajkach, serach oraz rybach morskich – ale ile ryb jadacie tygodniowo? Pod wątpliwość poddam również ich jakość, która porównywana jest coraz częściej do kiepskiej jakości mięsa zwierząt hodowlanych. Dlatego warto suplementować się wit. D przez cały rok a nie tylko zimą. Z B12 u wegetarian nie jest jeszcze tak źle, bo dużo jej nie potrzebujemy a znajduje się ona w jajkach, serach, mleku. Weganie powinni się nią suplementować.

Profilaktycznie i dla zdrowia

  • Profilaktyka motywuje nas do przyjmowania np. witaminy D – na mocniejsze kości i walkę z osteoporozą. A przecież efekty tej „terapii” zobaczymy dopiero za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Podobnie powinniśmy postępować z innymi suplementami, bo choć dzisiaj niedobory witamin, minerałów i antyoksydantów mogą nie być widoczne to organizm odezwie się za kilka lat z chorobą, której być może mogliście uniknąć. Pamiętajcie jednak aby regularnie wykonywać badania lekarskie i sprawdzać np. poziom wit. D we krwi. Nadmierna suplementacja może być tak samo szkodliwa jak niedobory witamin czy minerałów,
  • Są sytuacje kiedy suplementy mogą bardzo pomóc w szybkim powrocie do zdrowia. Pisałam Wam o moich doświadczeniach z witaminą C. Tak dużych dawek tej witaminy nie mają żadne rośliny więc w sytuacji kryzysowej warto posiłkować się tabletkami,
  • Niektórych witamin i minerałów nie przyswoimy z roślin w wystarczających ilościach, przy normalnym spożyciu produktów. Czyli w gramach a nie w tonach. Tak jest np. z resweratrolem obecny w czerwonym winie czy z astaksantyną pozyskiwania z alg – bardzo silnymi antyoksydantami. I tu z pomocą przyjdą suplementy diety.

.

Jakie suplementy diety wybierać i kiedy je przyjmować?

Do wyboru tabletek podchodzę podobnie jak do wyboru jedzenia. Im produkt ma mniej składników tym będzie lepszy. Czyli wit. C powinna mieć w składzie witaminę C (kwas askorbinowy) i substancję, która trzyma ją „w ryzach” np. żelatynę. Jeżeli składniki w tabletce to lista kilkunastu pozycji to takiego produktu nie wybierajcie. Po co Wam dodatkowa chemia?

I pamiętajcie, żeby suplementy witaminowe i mineralne łykać w trakcie lub niezwłocznie po posiłku. Witaminy A, D, E i K rozpuszczają się w tłuszczach a pozostałe w wodzie. Minerałom też potrzebne jest towarzystwo, żeby lepiej się wchłonęły.

.

Nowości na rynku – suplementy diety marki LAB ONE

Ci z Was, którzy obserwują mój profil na FB wiedzą, że w drugiej połowie września rozpoczęłam suplementację resweratrolem i astaksantyną. Tabletki Antioxidant MAX to nowość na polskim rynku marki LAB ONE. W ich składzie jest:

  • ekstrakt ze skórek winogron 200mg w tym resweratrol 100mg
  • suszone mikroalgi Haematococcus Pluvialis 160mg, w tym astaksantyna 8mg
  • witamina C 240mg
  • substancje przeciwzbrylające – sole magnezowe kwasów tłuszczowych, dwutlenek krzemu

.

Czego się spodziewam po jesienno-zimowej „terapii”?

Przede wszystkim tego, że ominie mnie jesienna grypa a potem wiosenne przesilenie. Ale zobaczcie do czego jeszcze mogą się przydać zawarte w tabletce antyoksydanty:

Resweratrol

Znajduje się między innymi w czerwonym winie a dokładnie w skórkach winogron. Tzw. „francuski paradoks” pchnął naukowców do zbadania, co takiego drzemie w tym antyoksydancie. Bo podobno właśnie dzięki niemu Francuzi, rzadziej niż inne narody, chorują na miażdżycę (spożywając przecież duże ilości mięsa i serów) ale częściej niż innym przytrafia się im marskość wątroby. Cóż – może jednak to wino nie jest takie znowu zdrowe. Ale resweratrol mają też owoce jagodowe – morwa, żurawina, borówka amerykańska, maliny, truskawki czy czarna porzeczka. Stężony resweratrol (takiego nie przyjmiecie nawet po wypiciu całej butelki wina) ma przeciwdziałać chorobom serca, poprawiać profil lipidowy, obniżać ilość złego cholesterolu we krwi oraz działać profilaktycznie w walce z rakiem,

Astaksantyna

W roślinach morskich pełni funkcje ochronne przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych. Należy do karotenoidów. Naukowcy dopatrzyli się w niej właściwości ochronnych dla naszej skóry. Astaksantyna ma chronić przed poparzeniami słonecznymi oraz niwelować przebarwienia skóry po opalaniu (idealnie dla osób wybierających się w zimie na urlop). Ale astaksantyna działa też ochronnie na inne komórki organizmu pomagając w zwalczaniu wolnych rodników.

Witamina C

To bardzo silny antyoksydant o czym można się przekonać łykając tabletki z witaminą C w trakcie przeziębienia. Razem z resweratrolem i astaksantyną silnie chroni organizm przed wolnymi rodnikami.

.

A już na koniec mam dla Was rabat. Wystarczy kliknąć w ten link, zarejestrować przez niego swoje konto i zakupić dwa dowolne produkty LAB ONE (nie tylko suplementy diety) zbierając minimum 250 punktów. W zależności od tego, które produkty wybierzecie rabat może sięgać 30 – 40 %. Przez ten sam link możecie też założyć konto partnerskie i samemu oferować produkty LAB ONE.

 

____

Artykuł powstał we współpracy z marką LAB ONE

.

.

PS

Wszystkie publikacje na blogu są moimi osobistymi opiniami i należy je (plus wskazywane przeze mnie źródła) traktować informacyjnie. W odniesieniu do stanu zdrowia oraz posiadanych chorób nie mogą one zastąpić porady pracownika służby zdrowia.

 

  • Ewelina

    Bardzo mnie zaciekawiłaś tym suplementem. W okresie letnim borykam się z przebarwieniami skóry. Muszę wypróbować ten suplement 🙂

  • Aagnieszka Ferret

    Mam podobne doświadczenia po odstawieniu mięsa, o których wspomniałaś tutaj. Gdy jadłam mięso miałam ciągle migrenowe bóle głowy oraz masę problemów z układem pokarmowym – na zmianę wzdęcia, zaparcia, biegunki. Każdy jeden pokarm potrafił mi wtedy zaszkodzić. Wciąż czułam się ociężała i ogólnie źle. Po odstawieniu mięsa wszystko się unormowało. Już po rezygnacji z czerwonego mięsa było o niebo lepiej, zapomniałam, co to wzdęcia, po odstawieniu drobiu zapomniałam o innych dolegliwościach. Teraz ograniczyłam mocno nabiał (mleka tylko roślinne, jem jeszcze sery), ale nie potrafię póki co zrezygnować z bułeczek. Całkowicie nie mogę zmienić pieczywa na ciemne ze względu na chorobę serca (wtedy ciemne pieczywko jest dozwolone tylko od czasu do czasu). Jest lepiej, moje życie się zmieniło. Z suplementów łykam wit. D i chlorellę (bo nie znoszę jej w koktajlach).