Little Hungry Lady

Blog o zdrowiu i zdrowym żywieniu oraz szybkim gotowaniu

Znowu bardziej prywatnie – na czwarte urodziny bloga

Postanowiłam kontynuować tradycję zapoczątkowaną rok temu i kolejny raz podzielić się z Wami bardziej prywatnymi szczegółami z mojego życia. A czwarte urodziny bloga są ku temu doskonałą okazją  Co zmieniło się w ciągu ostatniego roku? Gdzie mieszkam, co jadam, jak ćwiczę. I na końcu – jakie są moje plany na nadchodzące 12 miesięcy. 

No to zaczynamy:

.

.1. Ulubione danie

Tu się nic nie zmieniło – to są wciąż ruskie pierogi mojej Babci. W przeciwieństwie jednak do ostatnich lat teraz ograniczam się do maksymalnie 6-8 sztuk w jednej porcji. Tak mi się skurczył żołądek. Nie oznacza to jednak, że nie potrafię zjeść nawet 21 pierogów w ciągu jednego dnia. Podczas krótkich i nieczęstych wizyt w Zielonej Górze (raz na 2-3 miesiące) potrafię jeść pierogi na śniadanie, obiad i kolację. Kto mi zabroni? Taką pierogową ucztę sprawiam sobie raptem 4-6 razy w roku.

.

czwarte urodziny bloga

 

.

.2. Co najczęściej jadam?

Pierogi pierogami i zawsze jak odwiedzę moje rodzinne strony będę je jadła. Tak samo jak pstrągi złowione przez mojego Tatę. Ale od kilku już miesięcy widzę u siebie znaczący zwrot w kierunku weganizmu. Już nawet przestałam kupować ekologiczne jajka.

I dobrze mi z tym, i lepiej się czuję fizycznie.

A to co jadam najczęściej to:

  • energetyczne owsianki na śniadanie
  • tajskie curry na obiad lub kolację
  • wietnamskie sałaty z tofu
  • dania jednogarnkowe – bo takie najszybciej mi wychodzą. Przykłady moich jadłospisów znajdziecie pod tym linkiem.

.

czwarte urodziny bloga

Po więcej inspiracji zapraszam na mój Instagram

.

.3. Gdzie mieszkam?

Po prywatnych perturbacjach aktualnie mieszkam a Dolnym Mokotowie. Tu mam pracę, siłownię, Łazienki na spacery i kilka miejsc na lunch oraz kawę.

Już zapomniałam jak dobrze jest mieszkać w Warszawie (a nie 15 km od niej) – tu wszędzie jest blisko a jak muszę się dalej przemieścić to mam MyTaxi, Panek czy Traficar car sharing i Veturilo pod ręką czyli w telefonie.

.

.4. Jak często i co ćwiczę?

Na szczęście siłownię i fitness mam 15 minut od domu i 5 minut od biura. Najczęściej udaje mi się być tam 3x w tygodniu. Wybieram fitness a nie siłownię bo jestem typem, któremu ktoś musi narzucić tempo podczas treningu i do tego lubię wiedzieć ile czasu zajmie mi cały trening. Na siłowni nigdy nie mam pewności jak dostępne będą urządzenia a przez co trening przeciąga się nawet do 2h. Zajęcie fitness ogarniam w max 1h, razem z szatnią.

Tyle w temacie organizacji. A ćwiczę bo lepiej się po tym czuję – szczególnie mój kręgosłup.

.

.5. Co robię w wolnym czasie?

W tej materii też niewiele się zmieniło – wciąż nałogowo oglądam seriale i filmy. Ostatnio wkręciłam się w polskie produkcje – Watahę i czekam na 2-gi sezon Belfra. A z seriali obcych polecam:

  • The Sinner z Jessicą Biel
  • trzeci sezon Narcos
  • zbliżający się drugi sezon Stranger Things
  • kolejny sezon Vikings

.

.6. Jak planuję świętować czwarte urodziny bloga?

Ostatnio skupiam się na dbaniu o siebie i sprawianiu sobie przyjemności. Sobie a nie wszystkim dookoła. Dlatego ten czas jest tylko dla mnie.

Na fitness z rana a po nim leniwe śniadanie. Na kawę wypitą podczas oglądania filmów na Youtube’ie o minimalizmie w życiu (mega się wkręcam w tę filozofię i styl życia). Na coś smacznego na lunch i wieczór z maseczką na twarzy.

No i jest jeszcze ta piękna bielizna od Lany Nguyen, którą sprezentowałam sobie na 4’te urodziny bloga. Wcale nie na specjalne okazje – do noszenia na co dzień. Tak w ramach dbania o siebie.

.

.7. Jakie mam plany na nadchodzące miesiące?

Mam nowe postanowienie – zamieniam swoje marzenia w plany. Bo o ile mocniejszy wydźwięk ma słowo PLAN. Marzenia jakoś zawsze zostają w sferze „kiedyś to zrobię”.

Na pierwszy rzut idzie podróż, o której „marzyłam” od ponad 4 lat. Plan już jest – bilety zostały kupione (nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę). Teraz tylko pozostaje mi zaplanować pobyt i znaleźć hotele. No ale na to mam jeszcze trochę czasu.

.

Miłego weekendu Kochani.

  • 🙂
    To prawda – jeszcze niedawno jadałam kilkanaście jajek w tygodniu. Ale niestety, kilka razy trafiły mi się stare jajka i zraziłam się. Nie unikam ich specjalnie jak znajdują się w składzie kupowanych dań np. w restauracjach, ale do domu jajek już nie kupuję.