Ordynacka to ulica nieodgadniona – tak blisko turystycznego szlaku jakim jest Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście a jednak tak mało popularna, wręcz omijana. I chociaż restauracja Oliva radzi sobie od lat całkiem dobrze to lokal mieszczący się pod adresem 13 ma kolejnego najemcę w ciągu ostatniego roku. Tym razem na przekór złej passie pomieszczenia po poprzednikach (ostatnie było Pellicano – opisane tutaj) zajęła libańska restauracja Meza Beirut. Oby dla niej 13’tka była szczęśliwa. Do Meza Beirut wybraliśmy się w miniony weekend na pyszny lunch.
Wnętrze zostało odświeżone i oprócz kolorowego kamienia na podłodze, zostało urządzone prosto i w stonowanych kolorach.
Kilkustronicowe menu zostało podzielone na przekąski zimne i ciepłe, sałaty, dania główne i desery. O ile w przekąskach mogliśmy przebierać w ich wegetariańskich wersjach to niestety dania główne to wyłącznie mięso.
Na start poczęstunek od szefa kuchni – przepyszne chlebki pita z mąki orkiszowej podane z libańskim serkiem z kiszonkami. Bardzo dobry start.
M wybrał zupę z dyni (9,00) – kremową, delikatną, z wyraźnie wyczuwalną pomarańczą i aromatem przypraw.
kolejne były już tylko przystawki w niemałych porcjach – grillowany ser halloumi (18,00) – podawany z pomidorem i miętą – miękki, sprężysty, w smaku idealnie delikatny
beirut hummus (14,00) – hummus z libańskimi kiszonkami, ziołami i migdałami – lekko kwaśny, kremowy ale jednocześnie chrupiący dzięki migdałom – bardzo dobry i warty spróbowania
kebbe kezebe (18,00) – kebbe w wersji wegetariańskiej – placki z grilla z ziołami, podane z pomidorkami i oliwą – smaczna przekąska
pierożki ze szpinakiem (12,00) – ja wybrałam pieczone (ich druga wersja to smażone na głębokim oleju) podane z cytryną. Cienkie ciasto wypełnione zostało dobrze doprawionym farszem ze szpinaku w liściach – a nie, co się czasami zdarza, z mrożonej papki.
tabboule (14,00) – sałatka z drobno posiekaną pietruszką, pomidorami oraz cytrynowym dressingiem – świetny, zielony dodatek do pozostałych dań
pieczone ziemniaki (16,00) – pokrojone w drobne kawałki i upieczone z libańskimi przyprawami – takie proste a jakie smaczne
W Meza Beirut macie okazję spróbować libańskiego wina – ja zamówiłam białe Chateau Kefraya Blanc de Blancs 2013 (23,00 – kieliszek) – lekko owocowe, wyczuwalnie mineralne z lekką goryczką. Idealnie pasujące do zamówionych dań. I dodatkowo wodę – oczywiście polską wodę
W Meza Beirut zjecie potrawy aromatyczne i wyróżniające się na tle innych warszawskich restauracji serwujących dania kuchni arabskiej. Warto tu wstąpić na warzywne przekąski. Jeżeli jecie mięso to macie do wyboru wszystkie dania główne – z kurczakiem i wołowiną. Smacznego
informacje dodatkowe o Meza Beirut
dojazd i parkowanie – Na Ordynacką można wjechać od Tamki, choć nie liczyłabym tu na wolne miejsca – uliczka jest wąska i krótka
płatność – gotówka, karta VISA, Mastercard, American Express
rezerwacja miejsca – możliwa
godziny otwarcia:
pon – czw – 11:00 – 23:00
pt – sob – 11:00 – 02:00
nd – 11:00 – 23:00
Meze Beirut – ul. Ordynacka 13, Warszawa Śródmieście
Ostro zakręcona na punkcie zdrowego żywienia, diety roślinnej oraz podróży kulinarnych. Na moim blogu kulinarnym publikuję przepisy oraz poradniki o tym co jeść, aby zachować zdrowie i nie spędzać przy tym w kuchni całych dni.
przekonałaś mnie tym hummusem z migdałami, musimy tam wpaść
Oj bardzo polecam:) już na samo wspomnienie leci mi ślinka:)
na zupę z dyni chętnie wpadnę 🙂
Ciekawe czy będzie Ci smakować??:)