Little Hungry Lady

Blog o zdrowiu i zdrowym żywieniu oraz szybkim gotowaniu

5 powodów, dla których rzuciłam nabiał

Od dzieciństwa wmawiano mi „pij mleko – będziesz silna”, „zjedz serek – będziesz miała mocne zęby i kości”. I tak trwałam w tym przyzwyczajeniu i przekonaniu, że nabiał jest dla mnie dobry. A nie jest. Zobaczcie dlaczego warto rzucić nabiał.

Słowem wstępu

Zanim opowiem Wam o swoich obserwacjach oraz doświadczeniach z przetworami mlecznymi i odpowiem na pytanie „Dlaczego warto rzucić nabiał?” (lub poważnie ograniczyć jego spożycie) wyjaśnię, że jeszcze nie jestem w 100% weganką. Chociaż dania roślinne stanowią 95% mojego jadłospisu to są wyjątki, przed którymi się jeszcze uginam.

Nie potrafię odmówić sobie ruskich pierogów oraz lodów Matcha, o których tutaj pisałam. Niestety nigdzie nie znalazłam jeszcze wegańskich lodów z zielonej herbaty. Przyznaję się, że pierogi i lody jadam okazjonalnie – kilka razy w roku, z pełną świadomością, że mogę się po nich paskudnie czuć. Moje jelita nie zawsze podzielają zdanie moich kubków smakowych czyt. nie uważają, że ser w pierogach czy mleko lub śmietanka w lodach są dla mnie dobre. Nie zwracam też w 100% uwagi na przetwory mleczne znajdujące się w wypiekach. Raz na kilka miesięcy potrafię zjeść croissanta czy cynamonową bułkę.

Poza tymi sytuacjami nabiał wycięłam ze swojej diety już dwa lata temu. Nie kupuję produktów mlecznych do domu, kawę pijam z mlekiem roślinnym, jak ognia unikam dań zawierających ser żółty tak samo jak ciast z serem białym. A na moją decyzję złożyło się kilka niżej wymienionych składników oraz argumenty natury zdrowotnej i etycznej.

.

Dlaczego warto rzucić nabiał?

.1. LAKTOZA

Kilkanaście lat temu, na początkowym etapie żegnania się z nabiałem, wycięłam ze swojej diety spożycie mleka, maślanki i śmietany. To tam znajduje się najwięcej laktozy a właśnie ją w pierwszej kolejności obwiniałam o powodowanie dyskomfortu w moich jelitach.

Ten dwucukier mleczny składa się z galaktozy oraz glukozy i trawiony jest przez enzym laktazę w jelicie cienkim ssaków. Problem w tym, że z wiekiem (już od 2-giego roku życiu) tracimy zdolność trawienia (metabolizowania) laktozy. Tak jak każdy inny ssak na Ziemi. Koty, psy, krowy czy kangury piją mleko z piersi swoich matek do pewnego czasu. Później przestawiają się na inne pokarmy i mleka już nie piją. I dobrze – bo nie muszą. Składniki odżywcze biorą z innych pokarmów. Człowiek też ssak i też tak może.

Utrata zdolności do metabolizowania laktozy objawia się u ludzi dorosłych:

  • wzdęciami
  • bólami brzucha
  • przepraszam za słowo ale również niezwykle mocno śmierdzącymi gazami
  • uczuciem przelewania się w jelitach
  • problemami z wypróżnianiem – zatwardzeniem lub biegunkami

Objawy nietolerancji laktozy widoczne mogą być również u małych dzieci – już po 2-gim roku życia.

Jeżeli zauważacie u siebie te objawy po wypiciu mleka, kawy z mlekiem czy zjedzeniu białego sera to prawdopodobnie macie problem z metabolizowaniem laktozy. Cukier ten w znacznie mniejszych ilościach występuje w serach żółtych oraz nabiale z mleka kozy oraz owcy. Objawy ustąpią po odstawieniu nabiału. U mnie ustąpiły.

Nie polecam faszerowania się tabletkami z laktazą

Skoro Wasz organizm wysyła Wam sygnały „nie toleruję laktozy” to sztucznie go nie wspomagajcie. Nabiał nie jest Wam potrzebny do życia w zdrowiu. Wapń i białko możecie czerpać z innych składników – z roślin. Tu znajdziecie więcej informacji o wapniu w diecie wegańskiej a tu o mitologii białka.

.

.2. KAZEINA

Kazeina to dominujące białko mleka. Stanowi 2/3 wszystkich białek występujących w mleku. Kazeina jest wolniej trawiona przez kwasy żołądkowe w porównaniu z innymi białkami występującymi w innych produktach pochodzenia zwierzęcego.

A to może powodować:

  • bóle żołądka
  • uczucie ciężkości w żołądku
  • zgagę i odbijanie się
  • niestrawność również na poziomie jelit
  • ogólne alergie na białka – spowodowane przechodzeniem do jelita niedokładnie rozłożonych cząstek kazeiny, które system immunologiczny traktuje jako alergen

Ja jestem właśnie takim przypadkiem. Przez wiele lat wydawało mi się, że mogę mieć nietolerancję laktozy ponieważ po nabiale paskudnie się czułam żołądkowo-jelitowo. Jednak dopiero po tym, jak dwa lata temu zupełnie odstawiłam nabiał, czyli wszystkie pozostałe przetwory mleczne (sery białe i żółte, jogurty, maślanki itp), przestałam mieć problemy z żołądkiem i jelitami. Kazeina jest kolejnym argumentem na mojej liście dlaczego warto rzucić nabiał.

Dodatkowo do kazeiny i nabiału zniechęciła mnie książka Nowoczesne Zasady Odżywiania, T. Colin Campbell, Thomas M. Campbell II. Pisałam o niej w tym artykule. Autor przedstawia w niej wpływ kazeiny na promocję raka (po fazie inicjalnej) w organizmie człowieka.

.

.3. A CO Z KARAGENEM?

To nie kolejna cząstka budująca mleko ale powszechnie stosowany dodatek do żywności. Karagen pozyskiwany jest z czerwonych wodorostów i ze względu na swoje właściwości żelujące oraz stabilizujące (zawiesiny oraz emulsje przed rozwarstwianiem się) spotkacie go m.in. w:

  • lodach
  • serkach
  • jogurtach
  • mlecznych deserach
  • czekoladzie
  • kakao
  • twarogach homogenizowanych
  • budyniach
  • w produktach cukierniczych
  • koncentratach
  • przetworach mięsnych oraz rybnych
  • w produktach wegańskich – zastępuje w nich żelatynę

Karagen został dopuszczony do obrotu jako bezpieczny dodatek do żywności – E407 (link do strony FAO)

I chociaż od kilku lat okresowo wybuchają wokół niego afery związane z podejrzeniem o powodowanie raka u ludzi to cały szereg innych badań im zaprzecza (link do PubMed). WHO i FAO również. Jedno jest pewne – w naszej standardowej, polskiej diecie nie mamy glonów więc nasze bakterie jelitowe nie bardzo potrafią sobie z karagenem poradzić. Z tego powodu karagen może powodować problemy trawienne, takie jak:

  • wzdęcia
  • gazy
  • bóle brzucha
  • biegunki lub zaparcia

Tu możecie przeczytać wzmiankę o glonach i bakteriach. Ja glony od czasu do czasu jadam (najczęściej są to wakame i nori) ale na karagen w przetworzonych produktach spożywczych zwracam uwagę – etykiety czytam. Bo nie widzę na razie innego winowajcy sytuacji, w której po zjedzeniu lodów rzemieślniczych (naturalnych) nie mam rewolucji w jelitach a po lodach produkowanych przemysłowo lecę do toalety w ciągu 20 minut po ich zjedzeniu.

.

.4. MLEKO I PROFILAKTYKA OSTEOPOROZY – NAJWIĘKSZA ŚCIEMA XX I XXI WIEKU

Mleko i jego przetwory po II Wojnie Światowej miały być zbawieniem dla powiększającego się oraz starzejącego społeczeństwa Europy i Ameryki Północnej. Piramidy żywienia (czy talerze w USA) od wielu lat poświęcają nabiałowi poważną swoją część. W nabiale upatrywano najważniejszego źródła wapnia i zalecano pić kilka szklanek mleka dziennie – dla mocnych zębów i kości. Coś jednak poszło nie tak i teraz mamy „galopującą” osteoporozę we wspomnianych regionach Świata. Tu możecie zapoznać się z mapą obrazującą ryzyko złamań u osób w wieku 65 lat. I jakie kraje na niej widzicie?

Dlaczego warto rzucić nabiał? Okazało się bowiem, że wraz z rosnącym spożyciem produktów mlecznych (mleka, jogurtów, serów) następuje odwapnianie kości. Cytuję za ICEŻ IŻŻ (link):

„Spożywaniu dużej ilości białka może towarzyszyć hiperkalcynuria (nadmierne wydalanie wapnia z moczem), która sprzyja osteoporozie.”

Do tego dołóżmy jeszcze duże spożycie innych produktów odzwierzęcych, panujący mit białka, małą podaż witaminy D oraz znikomą aktywność fizyczną we wspomnianych społeczeństwach a osteoporozę mamy gwarantowaną.

A swoją drogą ciekawi mnie to, dlaczego w piramidzie żywienia IŻŻ wciąż promuje spożycie aż dwóch szklanek mleka dziennie (lub jego zamienników np. jogurtu, sera) Chociaż po odpowiedź wystarczy wejść do jakiegokolwiek sklepu spożywczego i skierować swe kroki w stronę regałów zawalonych przetworami mlecznymi.

Nadmienię od razu, że spożycie białka pochodzenia roślinnego nie wykazuje negatywnego wpływu na masę kostną (link).

.

dlaczego warto rzucić nabiał

Dlaczego warto rzucić nabiał? Bo wapń znajdziecie w roślinach – w orzechach, migdałach, maku, strączkach, roślinach zielonych.

.

.5. OSTATNI ARGUMENT – ETYKA

Dlaczego warto rzucić nabiał?”. Oprócz kwestii zdrowotnych nie mniej ważna jest etyka.

NIE GODZĘ SIĘ NA:

  • masową, przemysłową hodowla krów, które całe życie trzymane są w małych klatkach, w zamknięciu, nieustannie podłączone do dojących je urządzeń
  • celowe, częste zapładnianie krów, w celu produkcji jeszcze większej ilości mleka. Krowa jest ssakiem więc mleko daje po urodzeniu cielaka. Cielak się rodzi, jest krowie zabierany – dalsze sobie możecie wyobrazić a jak nie możecie to polecam książkę Farmagedon i kilka innych, o których tutaj Wam pisałam
  • zanieczyszczenie środowiska powodowane przemysłową hodowlą zwierząt, które wydalają olbrzymie ilości odchodów, piją jeszcze większe ilości wody a żeby je wyżywić wycinana jest Amazonia pod produkcję paszy GMO itd.

.

A WY jak czujecie się po nabiale? Tak szczerze, bez oszukiwania? Służy Wam czy może już nie?

.

PS

Wszystkie publikacje na blogu są moimi osobistymi opiniami i należy je (plus wskazywane przeze mnie źródła) traktować informacyjnie. W odniesieniu do stanu zdrowia oraz posiadanych chorób nie mogą one zastąpić porady pracownika służby zdrowia.