Blog o zdrowiu i zdrowym żywieniu oraz szybkim gotowaniu

Kanapka z pastą z sardynek – tu jakość i pochodzenie mają znaczenie

Puszka sardynek to moje zabezpieczenie na czarną godzinę. Kiedy nie mam czasu (albo lenistwo wygrywa) i w lodówce oraz kuchennych szafkach hula wiatr ta mała puszka często ratuje mi dzień. Kanapka z sardynką to bardzo prosty sposób na pierwsze lub drugie śniadanie – a jak obawiacie się o oddech to wykorzystajcie ten przepis na kolację.

Kanapka z sardynką – w prostocie tkwi urok tego dania ale najważniejsze są w nim dobrej jakości składniki. Chleb, który jest chlebem i składa się jedynie z mąki, zakwasu i soli (o cudach dodawanych do chleba jeszcze kiedyś napiszę – na razie numerem jeden jest znaleziony w jednym składzie tłuszcz wołowy). Zioła, które pachną i smakują bo są tak zwyczajnie świeże i kupione prosto od rolnika oraz sardynka – przy niej się chwilę zatrzymam.

Kupienie dobrej jakości ryby, nawet tej z puszki, okazuje się być nie lada wyzwaniem. Ale swoją lekcję odrobiłam już jakiś czas temu i teraz podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

Po pierwsze składniki

W puszcze sardynek mają być oczywiście sardynki (nie szprotki) olej lub sos pomidorowy oraz sól. To wszystko – jeżeli lista jest dłuższa to nie wybierajcie takiego produktu. Najczęściej w niepotrzebnych dodatkach znajdziecie: cukier, skrobię (kolejny węglowodan), ekstrakt z papryki, ekstrakt pomidorowy, substancje zapachowe, barwniki. Przeważnie gorzej wypadają sardynki w pomidorach.

Po drugie pochodzenie

Pochodzenie ryby ma znaczenie dla jej jakości oraz środowiska, w którym została złowiona. Na półkach sklepowych najczęściej trafiam na sardynki z Maroka, Tajlandii oraz Portugalii. Te ostatnie powinny być Waszym podstawowym wyborem. Portugalia przoduje na świecie w kategorii zrównoważonego połowu ryb a w odniesieniu do sardynek aż 95% krajowej produkcji ma certyfikat połowu sieciami typu okrężnice (źródło: Jakub Pieniążek). To przeciwieństwo do trałowania dennego czyli wyławiania sieciami zarzucanymi na kilka dni przez olbrzymie statki – trawlery. Ryby z takiego połowu spędzają w sieci kilka dni – tam zdychają i są miażdżone przez kolejne łapane w sieć ryby (to ma olbrzymi wpływ na ich jakość) a przełów ryb wynosi nawet 80% – czyli 8kg ryb jest wyrzucana a tylko 2kg idzie do sprzedaży. Wasze wybory mają znaczenie. Kierujcie się jakością oraz miejscem pochodzenia a nie niską ceną produktu.

Po trzecie – wartość odżywcza

W takiej małej puszcze tłustych morskich rybek znajduje się bogactwo kwasów tłuszczowych omega 3 (sardynki potrafią mieć aż 1000mg EPA i DHA w 100g), witaminy D, wapnia i fosforu. Poza tym małe ryby nie gromadzą tak dużo toksyn i metali ciężkich jak wielki tuńczyk czy łosoś (popularna ryba coraz częściej hodowana przemysłowo). Sardynki warto włączyć do swojej diety i jeść przynajmniej dwa razy w tygodniu.

A teraz po tak długim wstępie czas na krótki przepis:

 

Kanapka z sardynką – składniki na 4 sztuki

  • puszka sardynek (125g) w oleju słonecznikowym lub oliwie z oliwek
  • dwa pomidory (na szczęście pojawiły się już krajowe malinówki – pachną i smakują choć jeszcze ze szklarni)
  • pęczek świeżego szczypiorku
  • 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne lub innej ostrej papryki (wędzona też się sprawdzi)
  • do przepisu nie dodawajcie soli – znajduje się ona już w puszcze sardynek oraz chlebie
  • oczywiście przyda się dobry, świeży chleb – ja preferuję chleby bez mąki pszennej

 

Wykonanie

  1. Odcedźcie sardynki z oleju – aż tyle tłuszczu nie będzie potrzebne.
  2. W misce rozgniećcie rybę widelcem, dodajcie do niej paprykę oraz drobno pokrojony szczypiorek
  3. Podawajcie na chlebie z plasterkiem pomidora

 

 

kanapka z sardynką

kanapka z sardynką

 

7 Discussions on
“Kanapka z pastą z sardynek – tu jakość i pochodzenie mają znaczenie”
  • Ja dodaję jogurt, odrobinę musztardy i drobno posiekanej cebuli i pieprz. Zamiast jogurtu można dać masło, ale to dość ciężkie. Przepis jest ze Słowacji 🙂

  • „Puszka sardynek to moje zabezpieczenie na czarną godzinę” – podpisuję się wszystkimi kończynami 😀 Znałam niestety tylko wersję, w której sardynki mieszało się z ketchupem i choć w efekcie było to nawet smaczne (serio), to nie do końca mnie przekonywały walory zdrowotne tego dania 😀 Jeśli chodzi o tę propozycję – jestem na tak!