Little Hungry Lady

Blog o zdrowym jedzeniu w restauracjach oraz szybkim gotowaniu.

Nasze polskie superfoods – część I

Superfoods to marketingowe określenie na naturalne produkty, którym przypisuje się wyjątkowo dużą wartość odżywczą. Na pewno nie raz spotkaliście się z tym słowem, który przyciąga jak magnes zachęcając do zakupu egzotycznych nasion chia, suszonych jagód goji czy sproszkowanej chlorelli. Najlepsze jest to, że wcale nie musimy aż tak daleko sięgać. Zobaczcie co mamy pod ręką, lokalnie, za niewielkie pieniądze – oto pierwsza część listy wybranych przeze mnie produktów – NASZE WŁASNE POLSKIE SUPERFOODS.

Listę ułożyłam alfabetycznie i muszę od razu zaznaczyć, że stanowi ona jedynie przykład żywności, która dzięki wysokiej zawartości witamin, minerałów, tłuszczy wielonienasyconych dostarcza nam potrzebne składniki odżywcze. Każdy z tych produktów rośnie lub wytwarzany jest w Polsce, co przekłada się na jego dostępność i niską cenę. Poniżej przedstawiam Wam pierwsze 12 polskich superfoods:

 

polskie superfoods warzywa

 

  • aronia – jest silnym przeciwutleniaczem (zawiera m.in. witaminę P, C, PP, B2, kwas foliowy i witaminę E) przez co pomaga w zwalczaniu nadciśnienia, chorób oczu, miażdżycy a nawet nowotworów. Same świeże owoce są cierpkie w smaku ale sok można dodać np. do herbaty lub zielonego koktajlu
  • brokuły – są niskokaloryczne i bogate w błonnik, witaminy (C, A, B1, B2, PP) oraz minerały (wapń, fosfor, żelazo, siarka, potas, magnez, selen). Posiadają sulforafan, który ma działanie przeciwnowotworowe a do tego chroni (nie tylko nasze oczy) przed skutkami promieniowania UV. Najlepiej jeść je na surowo np. w sałatkach albo gotować na parze aż staną się lekko miękkie ale nadal chrupkie. Spróbujcie dodać brokuły do tajskiego zielonego curry (taka spolszczona wersja) – nasiąkną mleczkiem kokosowym przez co nie poczujecie ich „intensywnego” zapachu.
  • brukselka – zmora mojego dzieciństwa (dopiero po 30 latach zaczynam się powoli do niej przekonywać – na razie musi być pieczona, żebym ją w ogóle chciała zjeść). Bogate źródło witamin, minerałów i do tego sulforafanu. Niskokaloryczna, chroni przed rakiem, osteoporozą, reguluje ciśnienie krwi. Gotowana krótko bez przykrycia nie stanie się gorzka. Można jeść ją na surowo, dodać do zupy albo upiec i polać sosem z pomarańczy i czosnku.
  • czosnek – to naturalny antybiotyk – zwalcza bakterie, infekcje, obniża ciśnienie, poprawia trawienie. Wystarczy jeden ząbek dziennie aby odczuć jego działanie prozdrowotne. Dodawajcie czosnek na surowo do pasty z fasoli, sałatek, podsmażajcie z pomidorami do kaszy gryczanej albo pieczcie z papryką i miksujcie sos do makaronu. W każdej postaci jest dobry.
  • czerwona fasola – kolejne źródło witamin (antyutleniaczy), minerałów m.in. cynku, błonnika ale i białka roślinnego (ma go 22 procent czyli więcej niż mięso 12-13 proc.) Po ugotowaniu można dodać ją do zupy, sałatki lub zmiksować z cebulą i przecierem pomidorowym na pyszną pastę do kanapek.
  • dynia – jest niskokaloryczna (28 kcal  100g), bogata w β-karoten (100g dostarczy dzieciom dzienną zalecaną dawkę witaminy A a dorosłym 50%), potas, wapń, witaminy z grupy B a do tego nie ma sodu. Sposobów na przerobienie dyni w smaczne zupy, pasty, babeczki jest wiele. Zajadajcie się nią w sezonie i mroźcie na pozostałą cześć roku.
  • jabłka – nasz polski owoc narodowy, przez długie lata niedoceniany aż do akcji „Jedz Jabłka”, po której to powrócił do łask i na nasze stoły. A warto jabłka jeść – zawarte w nich pektyny (skórka i gniazdo) oczyszczają jelita z toksyn, witamina C działa wzmacniająco na układ odpornościowy i jest antyoksydantem. Do tego jabłka mają mało kalorii (30-50 kcal w 100g) ale sporo cukru. Jedzcie jedno – dwa surowe jabłka dziennie dla zdrowia i dla kraju (jakie to patriotyczne)
  • jagody – aż szkoda, że świeże są tak krótko dostępne a zamrażarka zawsze za mała aby dotrzymały w niej do zimy (co roku obiecuję sobie, że nie zjem wszystkich od razu). W jagodach drzemie nie tylko cudowny smak lata ale i bogactwo witamin, przeciwutleniaczy – regulują poziom cukru we krwi, mają właściwości antynowotworowe. Najlepiej smakują świeże podane z owsianką lub zmiksowane w zielonym koktajlu. Mrożone będą świetnym dodatkiem do ciast.
  • jarmuż – numer jeden na iście ANDI (Aggregated Nutrients Density Index) – ma 1000 punktów w skali gęstości odżywczej opracowanej przez Dr. Furhmana. Skala od 1 do 1000 ocenia produkty spożywcze pod kątem zawartości 34 wartościowych składników (m.in. witamin, minerałów, błonnika) oraz ich zdolność do wiązania wolnych rodników. Jarmuż ma ich w dużych ilościach – to bardzo silny antyutleniacz. Na surowo jest twardszy od kapusty i lekko gorzki. Miksujcie go w zielonych koktajlach, drobno pokrojonego dodawajcie do sałatek, nadaje się nawet na zdrowe chipsy.
  • jęczmień – a w zasadzie to trawa jęczmienna czyli zielony jęczmień – bogaty w witaminy, minerały i błonnik pokarmowy. Właśnie dzięki niemu od jakiegoś czasu zielony jęczmień bije rekordy popularności jako środek wspomagający odchudzanie. Ale jęczmień to również silny antyoksydant wykazujący działanie przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. Sproszkowany zielony jęczmień nie jest tani ale do zielonego koktajlu wystarczy dodać łyżeczkę.
  • kasza gryczana – źródło białka, błonnika, witamin i minerałów. Nie zakwasza organizmu i nie posiada glutenu.  Jest dobrym dodatkiem do potraw ale i sama może być ich głównym składnikiem – świetnie smakuje z sosem na bazie pomidorów i czosnku, z dodatkiem warzyw i grzybów, a z kaszy gryczanej niepalonej warto zrobić śniadaniową gryczankę z mlekiem kokosowym.
  • kasza jaglana – wartością odżywczą dorównuje kaszy gryczanej – również jest zasadotwórcza i nie zawiera glutenu. Dobrze smakuje na słodko i w wersji wytrawnej – z warzywami i czarnuszką.

 

Zajadajcie się naszymi lokalnymi superfoods’ami do woli – a już za tydzień kolejna dawka informacji czyli kolejne 12 pozycji z listy Polskie Superfoods.

 

polskie superfoods brukselka

 

 

  • Dziękuję Ci za tę listę! Trzeba jednak przekonać się do własnych produktów 🙂

    • No właśnie – cudze chwalimy a swojego nie doceniamy:(